Mój pierwszy dom w sieci: historia o odwadze, perfekcjonizmie i jednej stronie internetowej
Po godzinach spędzonych na kursach programowania i analizy danych, przychodzi w końcu moment prawdy. Masz w ręku umiejętności, ale dla świata jesteś jeszcze niewidzialna. Wiedziałam, że aby zamienić teorię w praktykę i zacząć zdobywać prawdziwe zlecenia, potrzebuję miejsca, które będzie moim dowodem rzeczowym. Moją wizytówką, portfolio i mostem do pierwszych klientów.
Tak narodził się pomysł, który był równie ekscytujący, co przerażający: zbudować od zera własną stronę internetową.
Najtrudniejszy klient? Ja sama
Gdy tworzysz coś dla siebie po raz pierwszy – coś, co ma być Twoją publiczną twarzą – presja jest ogromna. To nie było kolejne ćwiczenie z kursu. To miał być mój debiut. I właśnie wtedy dopadł mnie mój największy wróg: perfekcjonizm.
Każdy element musiał być idealny. Każda linijka kodu, każdy odstęp, każdy kolor. Godzinami analizowałam, poprawiałam i… stałam w miejscu. Zamiast budować, wpadałam w pułapkę niekończących się ulepszeń, bojąc się opublikować coś, co nie byłoby absolutnie doskonałe.
Lekcja, która zmieniła wszystko: Strona to proces
Kluczem do przełamania impasu była zmiana perspektywy. Zadałam sobie pytanie: czy ta strona ma być idealnym pomnikiem, czy funkcjonalnym narzędziem? Odpowiedź była oczywista. Zrozumiałam, że mój „dom w sieci” nie musi być od razu pałacem. Musi mieć solidne fundamenty, drzwi, przez które mogą wejść goście, i miejsce na dalszą rozbudowę.
Ta myśl była wyzwalająca. Skupiłam się na tym, co najważniejsze: stworzeniu na WordPressie przejrzystej, responsywnej strony z opisem tego, co chcę oferować, i prostym formularzem kontaktowym. Wypuściłam ją w świat, wiedząc, że to dopiero początek.
I to podejście działa. Najlepszym dowodem jest niedawna integracja chatbota Tawk.to – funkcja, o której na początku nawet nie myślałam, a która teraz sprawia, że strona jest bardziej interaktywna. Ona żyje i rozwija się razem ze mną.
Fundament, który rośnie razem ze mną
Dziś ta strona to coś więcej niż wizytówka. To mój pierwszy, w pełni samodzielny projekt. To namacalny dowód na przejście od nauki do praktyki. Jest fundamentem, na którym buduję moje portfolio i zdobywam nowe doświadczenia.
Jestem z niej dumna nie dlatego, że jest idealna, ale dlatego, że jest prawdziwa. I że miałam odwagę nacisnąć „publikuj”.
Jeśli stoisz w podobnym miejscu – masz umiejętności, ale wahasz się postawić ten pierwszy, publiczny krok – doskonale Cię rozumiem. Czasem największą przeszkodą jesteśmy my sami.
Jeśli chcesz stworzyć swoje miejsce w sieci, które będzie rosło razem z Tobą, zapraszam na bezpłatną konsultację. Porozmawiajmy o Twoim pomyśle i o tym, jak zamienić go w działający projekt.
