Analiza danych

Wikipedia traci czytelników. Ale nie z winy AI

Wikimedia Polska (wolontariat #BI_NGO) · Fundacja / NGO

Wyzwanie

Wikimedia Polska obchodzi 25-lecie polskiej Wikipedii i w ramach akcji #BI_NGO udostępniła wolontariuszom swoje dane historyczne. Do wzięcia było jedenaście lat statystyk oglądalności: 126 kolejnych miesięcy, w podziale na komputery, przeglądarki mobilne i aplikację.

Pierwsze, co rzuca się w takich danych w oczy, to sezonowość. Styczeń wysoko, lipiec nisko, i tak co roku. Zrobiłam z tego wykres, popatrzyłam i stwierdziłam, że to za mało. Że ludzie mniej czytają encyklopedię w wakacje, wie każdy, kto chodził do szkoły. To nie jest odkrycie, to potwierdzenie intuicji.

Postanowiłam poszukać czegoś, czego z tych liczb nie widać na pierwszy rzut oka.

Co zrobiłam

Zaczęłam od pytania, które wydawało się proste: skoro ruch spada, to czy Wikipedia traci czytelników, czy po prostu jest nas mniej? Polska demografia leci w dół od lat, więc to nie jest głupie pytanie.

Dociągnęłam dwa wskaźniki Banku Światowego przez API: liczbę ludności Polski i odsetek osób korzystających z internetu. Potem podzieliłam ruch Wikipedii przez jedno i drugie.

Wyszło coś, czego się nie spodziewałam. Ludności rzeczywiście ubywa, o 4% przez dekadę. Ale internautów w tym samym czasie przybyło o 16%, bo rósł dostęp do sieci. A mimo to statystyczny polski internauta otwierał w 2025 roku 108 stron Wikipedii rocznie, wobec 138 w 2016. Spadek o 21,7% na osobę.

Czyli Wikipedia traci nie dlatego, że jest nas mniej. Traci dlatego, że każdy sięga po nią rzadziej.

Dwa wykresy obok siebie: roczna oglądalność polskiej Wikipedii oraz ta sama oglądalność na tle liczby internautów i ludności Polski
Po lewej surowe liczby, po prawej te same lata na tle demografii. Zielona linia internautów rośnie, czerwona linia czytelnictwa opada.

Wykres, który kłamał przez przypadek

Trend długookresowy narysowałam najpierw wprost: 126 miesięcznych punktów na jednej linii. Wyszła gęsta piła, w której nie było widać zupełnie nic. Sezonowość jest tak silna, że zagłuszała kierunek zmian.

Nałożyłam więc średnią kroczącą z dwunastu miesięcy. Każdy punkt obejmuje pełny rok, więc wahania sezonowe znoszą się same, a zostaje sam trend:

const WINDOW = 12;
const movingAvg = data.map((_, i) => {
    if (i < WINDOW - 1) return null;
    let sum = 0;
    for (let k = i - WINDOW + 1; k <= i; k++) sum += data[k].total;
    return sum / WINDOW;
});

Dopiero wtedy było widać, że trend osiągnął szczyt w marcu 2021 i od tego czasu opada. Surowe wartości zostawiłam w tle bladą linią, żeby nie ukrywać, jak naprawdę wyglądają dane.

Wykres trendu oglądalności Wikipedii z lat 2016-2026 ze średnią kroczącą z dwunastu miesięcy
Gruba linia to średnia krocząca, cienka szara to surowe wartości miesięczne. Linia trendu zaczyna się w grudniu 2016, bo wcześniej nie ma pełnego roku danych.

Test hipotezy, która się nie potwierdziła

Na koniec sprawdziłam to, co dziś mówi się najczęściej: że winne są odpowiedzi AI w wyszukiwarce. Google pokazuje gotową odpowiedź nad wynikami, więc nikt już nie klika w link do Wikipedii. Brzmi sensownie.

Policzyłam to najpierw na pamięć, przyjmując, że AI Overviews ruszyły w maju 2024. Wyszło pięknie: spadek dokładnie po tej dacie. Potem sprawdziłam datę i okazało się, że maj 2024 dotyczył tylko Stanów. W Polsce funkcja ruszyła 25 marca 2025.

Z prawdziwą datą obraz się odwraca. Najgłębsze spadki przypadły na jesień 2024 i początek 2025, czyli pół roku przed wejściem funkcji. Porównanie dwunastu miesięcy przed i po tej dacie daje -14,3% wobec +2,3%. Sprawdziłam jeszcze, czy to nie kwestia doboru okresu: przy każdym punkcie startowym od 2016 do 2024 kierunek jest ten sam.

Wykres trendu Wikipedii z zaznaczonymi datami premiery ChatGPT i uruchomienia AI Overviews w Polsce
Pionowe linie oznaczają premierę ChatGPT i wejście AI Overviews w Polsce. Spadek zaczął się wyraźnie przed tą drugą datą.

Zostawiłam to na dashboardzie razem z zastrzeżeniem, którego nie da się obejść. Dane Pageviews nie zawierają informacji o źródłach wejść, więc nie widać z nich, ile ruchu szło z wyszukiwarki. Z tych liczb wynika jedno wąskie stwierdzenie: moment wejścia AI Overviews w Polsce nie pokrywa się z początkiem spadku. To nie to samo, co teza, że AI nie ma wpływu.

Rzeczy, które trzeba było zrobić uczciwie

Rok 2026 kończy się w danych na czerwcu. Gdyby wliczyć go do średnich sezonowych, luty i marzec wyszłyby zaniżone o około 2%. Wyłączyłam go z uśredniania i z wykresu urządzeń, a w mapie ciepła brakujące miesiące oznaczyłam jako brak danych, nie jako zero.

Podobnie z penetracją internetu: dane za 2025 nie były jeszcze opublikowane, więc przyjęłam wartość z 2024. To założenie ostrożne, bo przy dalszym wzroście spadek na internautę byłby jeszcze głębszy. Napisałam o tym w stopce, zamiast udawać, że liczba jest pewna.

Jedną rzecz musiałam sobie też wprost sprostować. W pierwszej wersji napisałam, że desktop odbija, bo jego udział wzrósł z 39,4% do 44%. Potem policzyłam wartości bezwzględne: desktop urósł o 1,9%, a mobile spadł o 15,8%. Udział rósł przez szybsze kurczenie się ruchu mobilnego, nie przez powrót do komputerów. To zupełnie inna historia i tak jest teraz opisana.

Warstwa wizualna

Konkurs wymagał zgodności z identyfikacją Wikimedia, więc dashboard korzysta z palety Core z akcentami Legacy w wariantach AAA oraz z krojów Montserrat i Source Serif 4. Wszystkie kombinacje tekstu i tła przeliczyłam pod kątem kontrastu, minimum to 4,62:1.

Fonty, logotypy i samą bibliotekę Chart.js hostuję lokalnie. Nie z zasady, tylko dlatego, że pierwotny adres Chart.js z CDN zaczął zwracać 404 i cały dashboard przestał się renderować. Teraz nie zależy od niczyjego serwera.

Efekt

Dashboard pokazuje pięć widoków: sezonowość, udział urządzeń w dekadzie, trend ze średnią kroczącą, zestawienie z demografią i test hipotezy o AI. Działa na telefonie, wykresy można otworzyć na pełnym ekranie, terminy branżowe mają objaśnienia dostępne też z klawiatury.

Dashboard Wikipedii wyświetlony na ekranie telefonu, z nagłówkiem i wykresem sezonowości
Na telefonie nazwy miesięcy skracają się do trzech liter, a każdy wykres można otworzyć na pełnym ekranie.

Najmocniejszy wniosek nie jest o sezonowości, od której zaczynałam. Jest o tym, że rosnąca liczba internautów i malejące czytanie rozjeżdżają się na wykresie w sposób, którego demografia nie tłumaczy. A popularne wyjaśnienie tego zjawiska nie broni się na polskich danych.

Praca powstała w ramach wolontariatu, więc nie ma tu klienta, który coś zaoszczędził. Jest za to coś innego: pokazanie, że zanim ogłosi się wniosek, warto sprawdzić własną hipotezę. Moja pierwsza wersja analizy AI była efektowna i błędna. Wystarczyło zweryfikować jedną datę.

→ Wróć do realizacji

Masz projekt do omówienia?

Napisz, o co chodzi - nie musi być technicznie, od tego jestem ja. Odezwę się i powiem wprost, czy i jak mogę pomóc.